OBEDIENCE - POZNAŃ
strona grupy DOBRY PIES działajacej przy Zwiazku Kynologicznym w Polsce oddział Poznań
NOWOSCI
GALERIA
NASZA GRUPA
REGULAMINY OBEDIENCE
ZAWODY
ARTYKULY
KONTAKT
POMAGAJA NAM
LINKI
FORUM DOBREGO PSA
webmaster ori

  • Co to jest Obedience

  • Czy Obedience to nowa dyscyplina

  • Psia wiosna na Ligowcu

  • Co to jest obedience? To metoda szkolenia psa oparta na więzi psa z przewodnikiem, na wzajemnym kontakcie i współpracy. Pies musi okazywać równie dużo spontaniczności i przyjemności z wykonywania ćwiczeń, co my, trwając w przekonaniu, ze najwspanialszą rzeczą dla niego, jest sprawianie nam przyjemności. Pies, który znajduje w szkoleniu przyjemność będzie się uczył znacznie szybciej i będzie pracował cały czas w kontakcie z nami.

    Kilka reguł:
    Szkolenie prowadzimy 'małymi kroczkami', używając zawsze tych samych komend dla tych samych ćwiczeń.
    Zawsze planujemy trening. Ustalamy, co chcemy osiągnąć, jak i dlaczego.
    ZAWSZE nagradzamy pożądane zachowanie ignorując niepożądane
    ZAWSZE zachowujemy spokój
    W fazie nauki pracujemy zawsze na tym samym terenie. W różnych miejscach przy doskonaleniu ćwiczeń, żeby uniknąć monotonii powtarzania tego samego.
    Musimy poznać możliwości fizyczne i psychiczne naszego psa, żeby dostosować trening do jego poziomu. Posługując się zupełnie innym językiem niż my, pies często sprawia wrażenie, że zrozumiał więcej, niż w istocie. Musimy być pewni, że zrozumiał naszą komendę.
    Być przewodnikiem w pełnym sensie tego słowa - podejmować inicjatywę, określać limity. Pies musi czuć respekt, ale przede wszystkim mieć zaufanie.
    Stwarzać wrażenie, że jest bardzo ważny. Być uważnym na jego zachowanie.
    Nad prędkością pracujemy przy pomocy piłeczki, nad precyzją wykonania ćwiczeń - smakołykami.

    Trening:
    Rozpoczynać szkolenie w spokoju, w rozluźnionej, przyjacielskiej atmosferze.
    Wydawać polecenia jasne, proste i zrozumiałe dla psa.
    Kontrolować, czy polecenie jest dla psa zrozumiałe.
    Ułatwiać psu zrozumienie komend poprzez mowę gestów, postawy i zachowań.
    Chwaląc psa używać zawsze tego samego słowa, pierwszego, którego się pies nauczył.
    Każdy seans rozpoczynać przez słowo, które będzie dla psa znaczyło 'uważaj, zaraz będziemy pracować, będę chcieć coś od ciebie' i kończyć innym, które będzie dla niego znaczyło rozluźnienie i odwrócenie uwagi (odpowiednik wojskowego baczność i spocznij)
    Nigdy nie kończyć treningu na porażce.
    Nigdy nie powtarzać ćwiczenia, które zostało doskonale wykonane, następne może być wykonane już tylko gorzej.
    Każdy seans musi być bardzo krótki: 3 ćwiczenia max. Konieczność koncentracji jest dla psa bardzo męcząca.
    Pamiętać, że źle wykonane ćwiczenie to nie jest błąd psa tylko nasz.
    Nie zapominać, ze Obedience ma być dla psa przyjemnością, a nie odrabianiem pańszczyzny.
    Gdy uważamy, ze pies zna ćwiczenie, trenujemy jeszcze 2-3 miesiące, żeby je utrwalić.
    Nie wykonywać wszystkich programowych ćwiczeń.
    Dzielić ćwiczenia na bardzo małe kawałki i te nagradzać.

    KILKA CWICZEN

    Chodzenie przy nodze:

    Klucz - KONTAKT
    Pies powinien stale patrzeć na przewodnika i dotykać jego nogi.
    - Zawsze pracujemy z zabawką, smakołykiem i pieszczotą
    - Ruszamy nogą lewą, zatrzymujemy się prawą
    - Odczekujemy 2 sek. po daniu komendy 'noga', żeby dać- psu czas na ruszenie równocześnie z nami
    - Z tego samego powodu pierwszy krok wykonujemy mniejszy
    - Zawsze zachowujemy naturalny ruch rąk
    - Najpierw uczymy się trasy, obrotów i zatrzymań bez psa, przy pomocy innej osoby, która wydaje komendy
    - Zmiany kierunku zaznaczamy również pozycją całego ciała
    - Początkowo pracujemy ze smakołykiem na wysokości nosa psa i pilnujemy, żeby pies szedł bardzo blisko naszej nogi. Odcinki marszu początkowo bardzo krótkie (kilka kroków)

    Przywołanie do nogi

    Żeby uzyskać prędkość wykonania ćwiczenia, w momencie przywołania rzucamy poza siebie piłeczkę, bez blokowania psa przy nodze. Następnie rzucamy piłeczkę po wykonaniu przez psa 2-3 kroków etc…, aż do rzucenia w momencie, kiedy pies jest przy nas. Powrót do nogi prowokujemy smakołykiem naprowadzając psa do właściwej pozycji.

    Aport
    Zaczynamy od nauki trzymania aportu bez podgryzania. Wkładamy psu aport do pyska, podtrzymując od dołu i głaszcząc po podgardlu. Zaczynamy od kilku sekund, stopniowo przedłużając i zawsze nagradzając smakołykiem.
    - Pies trzyma aport. Oddalamy się na 1m i przywołujemy.
    - Zwiększamy dystans zawsze nagradzając po odebraniu aportu.
    - Pies trzyma aport. Marsz przy nodze. Nagroda po odebraniu.

    Zmiany pozycji
    Klucz - KONTAKT
    - Komendy wydajemy jasno i spokojnie.
    - Komendy wzmacniamy gestem.
    - Początkowo powoli podekscytowujemy psa i wzmacniamy kontakt dla szybkości
    - W fazie nauki nigdy nie pracujemy na odległość
    - Kładziemy piłeczkę w odległości ok 1 m za psem. Po dokładnym wykonaniu pozycji przez psa wysyłamy go po piłeczkę

    Waruj
    - Bardzo szybko kładziemy piłeczkę (lub smakołyk) między przednimi łapami psa. Obchodzimy go dookoła, nagradzając po powrocie.
    Siad
    - Naprowadzamy psa piłeczką ponad głową psa, zmuszając go do cofnięcia się, przytrzymując kolanem.
    Stój
    - Podsuwamy nogę pod brzuch psa, żeby spowodować- cofnięcie tylnych, a nie przemieszczenie przednich łap.

    Czy Obedience to nowa dyscyplina? I tak, i nie. W Anglii pierwsze zawody w Obedience, czyli posłuszeństwie sportowym odbywały się już w 1955 roku. Wkrótce do Anglików dołączyli Belgowie, którzy zaproponowali pierwszy regulamin. FCI uznała te dyscyplinę stosunkowo niedawno, bo w 1983 r i zatwierdziła regulamin, według którego rozgrywane są obecnie Mistrzostwa Europy i Świata.

    Międzynarodowy program Obedience jest bardzo trudny, a przygotowanie do zawodów wymaga minimum dwóch lat intensywnej pracy z psem. Aby zachęcić do uprawiania tej dyscypliny, poszczególne kraje stworzyły podział na "klasy Obedience", będące uproszczonymi wersjami regulaminu międzynarodowego. Do zawodów na stopniu krajowym, rozgrywanych według programów poszczególnych klas, dopuszczane są zarówno psy z papierami jak i bez, a zróżnicowanie poziomów zaawansowania pozwala zakosztować sportowych emocji nawet początkującym zawodnikom.
    Obedience zyskuje na świecie coraz większą popularność. Przyczyn tego zjawiska można doszukać się w następujących faktach.
    Po pierwsze, jest to dyscyplina dostępna praktycznie dla wszystkich psów i przewodników, bez względu na wiek lub poziom sprawności fizycznej. Przewodnikami mogą być nawet osoby na wózkach inwalidzkich.
    Po drugie, uprawianie Obedience nie wymaga nakładów finansowych. Wystarczy 5-10 pachołków (ich role doskonale spełniają odwrócone plastikowe doniczki), 4 drewniane koziołki i jeden metalowy (dla klasy międzynarodowej), kilka drewienek o wymiarach 2x2x10cm i przeszkoda (stacjonata) regulowana do wysokości 70 cm, co 10 cm.
    Obedience nie wymaga również specjalnej adaptacji terenu - do zorganizowania zawodów wystarczy plac o wymiarach 20x40 metrów.
    Największa jednak zaletą Obedience jest to, ze szkolenia i treningi odbywają się w radosnej atmosferze zabawy, bez przymusu i kar, co odpowiada coraz szerszej rzeszy przewodników. Chowamy wiec do szafy kolczatkę i łańcuszek zaciskowy, a wyciągamy piłeczkę i smakołyki.
    Właśnie to pogłębienie komunikacji z psem wciąż przysparza Obedience rzesz zwolenników. Nie ma tu miejsca na 'łamanie' psa, na pokazywanie mu, kto tu jest panem. Wspólna praca musi wyraźnie sprawiać przyjemność zarówno psu jak i przewodnikowi. Nie oznacza to jednak, ze psu wszystko wolno. Na zawodach ćwiczenia musza być egzekwowane bardzo precyzyjnie i szybko, stwarzając wrażenie naturalności. Niezmiernie ważne jest utrzymanie stałego kontaktu psa z przewodnikiem. Pies wykonujący program nie może się rozpraszać, musi być bardzo skoncentrowany na swoich zadaniach.
    Pozytywne metody szkoleniowe w Obedience przekładają się na obraz radosnej współpracy przewodnika z psem. Na zawodach sędzia znacznie bardziej zwraca uwagę na styl pracy psa i zachowanie przewodnika, niż na prawidłowość wydawanych komend. Przykładowo, dodatkowa komenda to strata zaledwie 0.5 punktu, podczas gdy usztywnienie rak przy chodzeniu przy nodze powoduje przyznanie aż 2 punktów karnych.

    Każde ćwiczenie oceniane jest w skali od 0 do 10 punktów.
    W klasie międzynarodowej sędzia może przyznać od 5 do 10 punktów za każde wykonane ćwiczenie, lub zero, gdy wykonanie zasługuje na mniej niż 5 punktów. W niższych klasach wszystkie oceny są dopuszczalne. W podsumowaniu punkty mnożone są przez współczynniki od 1 do 4, w zależności od trudności ćwiczenia, i w ten sposób otrzymuje się ocenę końcową. Dlatego czasami strata dwóch punktów przy wykonaniu ćwiczenia może spowodować obniżenie oceny końcowej aż o 8 punktów. Regulamin precyzuje tez ilość i rodzaj komend dozwolonych dla danego ćwiczenia. Na przykład, w ćwiczeniu 'wysłanie psa naprzód do kwadratu' jako przykładowe podane są komendy: naprzód, stój, kwadrat, waruj, do nogi. Według regulaminu w tym ćwiczeniu w sumie można wydać maksymalnie 5 komend - tyle ile elementów składa się na to ćwiczenie. Każdą dodatkowa komenda jest obciążoną punktami karnymi, a przekroczenie dopuszczanej ilości komend dodatkowych jest równoznaczne z niewykonaniem ćwiczenia.

    Charakter Obedience powoduje, ze wskazówki dla sędziego są w regulaminie dość ogólnikowe i zostawiają duży margines dowolności w interpretacji pracy zawodników. Z tego względu jest to jedna z trudniejszych do sędziowania dyscyplin, wymagającą dużego doświadczenia.

    Sędzia nagradza zwłaszcza:
    - prace psa pod katem kontaktu i zgrania z przewodnikiem;
    - prace psa pod katem jego motywacji do pracy - im bardziej radośniej i szybciej tym lepiej;
    - prace psa z uwzględnieniem predyspozycji rasowych (od chihuahua do doga niemieckiego);

    a przyznaje punkty karne:
    - psu, który jest rozproszony i nie pracuje w całkowitej harmonii z przewodnikiem;
    - psu, który wykonuje ćwiczenia bez widocznej przyjemności;
    - psu, który okazuje uległość lub pracuje pod przymusem;
    - psu, który pracuje niezgodnie z charakterem danej rasy (inaczej pracuje molos, a inaczej owczarek belgijski).

    W najniższej klasach (klasa 1 dla debiutantów i klasa 2 pośrednia) sędzia zwraca również uwagę na socjalizacje psa. Psy agresywne i tchórzliwe nie są dopuszczane do zawodów.

    Sukcesy odnoszone przez psa w Obedience nie upoważniają do wystawiania go w klasie użytkowej. Wytłumaczenie jest proste, mimo, ze budzi wiele kontrowersji. Klasa użytkowa ma na celu promowanie walorów użytkowych psa: węchu (tropienie) odwagi i zaciętości (obrona), pracy w polu (dla psów myśliwskich), prędkości (wyścigi chartów), skoczności, odporności na strzały… Są to cechy przenoszone w większym lub mniejszym stopniu genetycznie i umożliwiają prowadzenie selekcji hodowlanej. Natomiast umiejętności z zakresu posłuszeństwa, na przykład ładne chodzenie przy nodze, są wyłącznie zachowaniem nabytym.

    Obecnie światowa czołówka w Obedience to Norwegia i Szwecja, którym depcze po piętach Finlandia. Natomiast bezspornym królem wśród psów zajmujących czołowe miejsca, jest border collie. Co nie znaczy, ze na podium nie ma innych ras! W 2000 roku tytuł Mistrza Świata wywalczyła Norweżka Emilie Prytz, ze swoim Micone'Laddie - pudlem średnim - z rewelacyjnym wynikiem 310.8/320 pkt.

    W tym roku Mistrzostwa Świata w Obedience tradycyjnie odbyły się przy okazji Światowej Wystawy Psów Rasowych w Dortmundzie. Frekwencja na trybunach podczas tych zawodów przekroczyła nawet ilość osób oglądających BISy !

    W 2006r Wystawa Światowa odbędzie się w Poznaniu i do nas będzie należała organizacja Mistrzostw Świata. Przed nami wiec masa pracy….

    Dortmund 2003
    Tegoroczne podium przypadło całkowicie Szwedom :
    1 Rynning Christina SLCH Goldkralh LP Nezzy BC 303.00 pkt
    2 Eklof John Lizzroys Loy BC 302.83
    3 Akerberg Sophie Mitzzi II BC 302.66

    Na uwagę zasługuje świetne 17 miejsce Litwinki Ilony Rodoniovej z borderem Marylin Monroe Dei Fiechi, z doskonałym wynikiem 282 pkt.

    Drużynowo :
    1 Szwecja
    2 Norwegia
    3 Finlandia
    4 Wlochy
    5 Dania
    6 Holandia
    7 Francja
    8 Austria
    9 Niemcy
    10 Rosja
    11 Belgia

    Opracowanie Maria Kuncewicz

    Po kilkutygodniowych staraniach 30 - osobowa grupa zapaleńców dokonuje rzeczy w powszechnym mniemaniu prawie niemożliwej. Udaje się, bowiem w oparciu o zapał kilku entuzjastów doprowadzić do rozpoczęcia praktycznego korsu doskonalenia psów w tropieniu i posłuszeństwie w oparciu o tzw. pozytywne metody szkolenia.
    Wczesnym popołudniem 6 maja br. cała grupa spotyka się w przytulnym gospodarstwie agroturystycznym w Gruszczynie. Stąd widać już rozległe połacie lotniska w Ligowcu. Tu przewodnictwo grupy przejmuje instruktor przybyły dosłownie prosto z Paryża. Z ośrodka gdzie tego rodzaju ruch jest już od dawna rozpropagowany i kultywowany. Ten przybysz to pani Maria Kuncewicz, przemiły człowiek, którego życiową pasją są właśnie tego rodzaju szkolenia i dla którego przekazywanie swej wiedzy stało się specyficznym modus vivendi, stylem życia.
    To od p. Marii tego pogodnego wieczora otrzymujemy treściwy wykład o podstawach nowego ruchu czy stylu w szkoleniu psów. Wieczór kończy wspólne, integracyjne ognisko i … spać, bo od jutra czekają wyczerpujące praktyczne szkolenia.
    Pogodny ranek wita nas już na trawiastej płycie lotniska w Ligowcu słońcem i lekką tremą przed tym nowym, nieznanym… I tu pierwsza, ale jakże zasadnicza różnica. Szkolenie, choć wymagające kondycji zaczyna przypominać raczej radosną zabawę, rodzaj sportowego pikniku bez śladu czegoś, co tchnie drylem i koszarami.
    Przewodnicy zamiast kolczatek i łańcuszków zaciskowych wyciągają smakołyki i piłeczki. Do lamusa odchodzą ostre komendy i "kapralskie" polecenia. Każde dobrze wykonane ćwiczenie jest nagradzane a motywacją dla psów stają się smaczne kiełbaski i zabawa z właścicielem. Na efekty takiej pracy nie musieliśmy długo czekać. Już po paru godzinach okazuje się, że psy cierpliwie i z napięciem wpatrują się w oczy właścicieli w oczekiwaniu kolejnych "zadań". Nawiązuje się unikalna więź przewodnika z psem, a nasi czworonożni przyjaciele wykonują ćwiczenia z wyraźną przyjemnością i bez cienia przymusu.
    Pod czujnym okiem p. Marii, która szybko koryguje nasze błędy, wszyscy bawimy się w posłuszeństwo. Psy uczą się szybko i nagle okazuje się, że ćwiczenie, którego opanowanie dotychczas zabierało nam mnóstwo czasu i trudu, teraz przychodzi ze zdumiewającą łatwością, a jego wykonanie sprawia wyraźną przyjemność zarówno przewodnikowi jak i psu. Psy tropią, ćwiczą posłuszeństwo i agility.
    Wszyscy są odprężeni, a psy radosne i mimo słońca pełne zapału. Uczą się i bawią tak uczestnicy jak i ich czworonożni przyjaciele. Powoli wśród uwag i korekt p. Marii konsoliduje się zespół i rozbudza autentyczny i nie tylko słomiany zapał. Nawiązują się rozmowy i dyskusje, snujemy plany na przyszłość. Powstają nowe pomysły na ćwiczenia, drużynę, zawody i oczywiście na następne podobne szkolenia. Te najbliższe odbędą się już w połowie października tego roku.
    Trudno było uwierzyć wieczorem 11 maja, że to przyjacielskie i jakże treściwe spotkanie dobiegło końca. Żegnamy swego francuskiego gościa uzyskując obietnicę bliskiego, podobnego spotkania. Są serdeczności i trochę skrywane łzy. Wracamy do domów z rozpalonymi głowami i z wyraźnie rozbudowaną ochotą w naszych niestrudzonych rozszczekanych przyjaciołach.
    Dla pełności dodać trzeba, że w program szkolenia wpleciono wykłady i ćwiczenia z agility, klikera oraz podstaw wiedzy o przygotowaniu i wystawianiu psów.

    Z kronikarskiego zaś obowiązku nie można pomiąć ważnej wizyty przedstawicieli władz Związku w osobach
    - Prezes Związku Kynologicznego w Polsce oraz oddziału poznańskiego pan Andrzej Mania
    - Przewodniczący Głównej Komisji Szkolenia Psów pan Stanisław Abłamowicz
    - sędzia międzynarodowy pan Piotr Król
    Mam podstawy sądzić, że z uznaniem spotkała się u szacownych gości tak sama idea tego rodzaju szkoleń jak i sprawność jej urzeczywistnienia.
    Miłym akcentem była też wizyta Gabrysi Drwięgi, która ze swoim sznaucerem miniaturą udawała się do Czech na zawody w tańcu z psem. Kilka dni później okazało się, że Gabrysia te zawody wygrała!
    Jeszcze później okazało się, że żegnająca się o zachodzie słońca grupa postanawia kontynuować ćwiczenia. Własnym sumptem organizuje sprzęt i tworzy w Poznaniu drużynę agility i obedience. Ćwiczą teraz na cotygodniowych spotkaniach. Są razem i pracują, bo chcą, bo taka jest ich nowa pasja, bo cieszą się opieką takich ludzi jak m.in. pani Maria.
    To nic, że nie obejmują ich harmonogramy, dotacje, limity i osoby towarzyszące. Ale może kiedyś, może w zauważalnej przyszłości staną się scementowaną, wytrenowaną drużyną, pierwszą polską drużyną obedience a wtedy …
    Przed nami masa pracy. Jeszcze w tym roku kolejne szkolenie (13-19.10) oraz pokaz klasy mistrzowskiej na Międzynarodowej Wystawie Psów Rasowych w Poznaniu, na wiosnę przyszłego roku pierwsze zawody w obedience w Polsce, sędziowane przez zagranicznego sędziego, a w 2006 roku na Wystawie Światowej w Poznaniu zostaną zorganizowane Mistrzostwa Świata w Obedience.
    Regulamin międzynarodowy oraz regulaminy pośrednie zostaną opublikowane w kolejnym numerze.

    Opracowanie Barbara Janyga